środa, 31 sierpnia 2016

Wizy do Stanów. Vademecum po Azji Środkowej



Azja Środkowa jest jednym z najbardziej specyficznych rejonów do podróżowania. Rozpad Związku Radzieckiego i klimat ciężkiej, lekko zatęchłej biurokracji, podanej w gorzkim azjatyckim wydaniu sprawia, że podróżowanie z miejsca na miejsce, z kraju X do kraju Y wydaje się niemożliwe, a na pewno mocno utrudnione. Podróżnicy, którzy wrócili cało z tego typu peregrynacji oraz wytrzymali zderzenie ze środkowoazjatycką biurokracją, jawią się jako "wielcy globtroterzy", którzy dzięki kociej gracji i przy pomocy magicznych metod, lawirują pośród stosu dokumentów i pozwoleń potrzebnych do swobodnego przemieszczania się po Azji. Czy tak jest? Zdecydowanie nie!   

Ręcznie wypisana wiza do Tadżykistanu wraz z pozwoleniem na wjazd do GBAO (Pamir)


Nie taki straszny diabeł jak go malują.


Zanim przejdziemy do szczegółów w jaki sposób zdobyć upragnione wizy i rejestracje, kilka uwag metodologicznych (brzmi groźnie :)).

Jak definiujemy Azję Środkową? 


W naszej podróży zawitaliśmy do Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu (w tym GBAO). To właśnie o tych krajach będzie głównie mowa, ponieważ chcemy w tym wpisie zawrzeć informacje przede wszystkim sprawdzone przez nas samych, a nie z drugiej ręki. Wszystkie wizy załatwialiśmy w Polsce (lub w Niemczech, ale to poniżej) więc nie będzie to przewodnik po środkowoazjatyckich konsulatach i ambasadach, a jedynie opis tego jak można wyrobić potrzebne dokumenty tu, na miejscu.

Azjatyckie Panta Rhei


Już Heraklit z Efezu wiedział, że raz załatwiona wiza nie oznacza, że tę wizę można otrzymać jeszcze raz i to jeszcze w ten sam sposób. Dynamika zmian, choć ostatnio w tym regionie całe szczęście na lepsze, sprawia, że należy trzymać cały czas rękę na pulsie. Chociażby odnosząc się do naszego przykładu. W trakcie naszego 4 miesięcznego pobytu zdążył się zmienić sposób przyznawania wizy do Tadżykistanu, a dwa inne kraje (Rosja i Kazachstan) ogłosiły częściową lub całkowitą likwidacje obowiązku wizowego planowaną na przyszłe lata. Ad rem.

Rosja


Ile się można było nasłuchać informacji o tym jak ciężko jest dostać wizę turystyczną do Rosji. Fora w internecie są przepełnione ostrzeżeniami i różnymi narzekaniami związanymi z ogromną i wszechobecną biurokracją i iście sowieckim podejściem do turysty/petenta. Postanowiliśmy się przekonać o tym na własnej skórze.

Krok 1. Miejsce zamieszkania


Każdy rosyjski konsulat (a jest ich kilka w Polsce) ma oddzielny zakres terytorialny. Co to znaczy? W teorii w naszym przypadku oznaczało to, że jeżeli dana osoba była zameldowana w woj. kujawsko-pomorskim, ale mieszkała w Poznaniu, to musiałaby jechać specjalnie do rosyjskiego konsulatu w Gdańsku, a nie tego który znajduje się w Poznaniu. Rozwiązanie iście kafkowskie. Jak się okazało, dla Pań w Centrum Wizowym ważny jest adres złożony w deklaracji wizowej (czyli adres zamieszkania, a nie zameldowania!). Pierwszy problem z głowy.

Krok 2. Voucher


W tym wypadku skorzystaliśmy z tzw. gotowca. Poszliśmy do biura pośrednictwa wizowego, podaliśmy daty przewidywanego pobytu, daliśmy 80 złotych od głowy i koniec. Po chwili dzierżyliśmy upragniony dokument!

Krok 3. Rezerwacja hostelu/hotelu

- Przecież będziemy nocować w namiocie!- wykrzyknęła Dominika lekko poirytowana przeglądając fora internetowe w poszukiwaniu przydatnych informacji. Hmmm... Jak to rozwiązać. Potrzebna nam była wiza na 30 dni, z czego wymagało by to kilku przynajmniej rezerwacji hotelowych rozłożonych na parę dni, tak aby pokryć cały nasz 30-dniowy pobyt w Rosji. W końcu wpadliśmy na szatański pomysł nieopłaconej rezerwacji hotelowej na 30 dni (portal booking.com) w Astrachaniu, a następnie wydrukowane potwierdzenie rezerwacji dołączyliśmy do naszego wniosku. Pani w okienku konsularnym trochę się dziwiła, że niby czemu do Astrachania na tak długo, ale my ją zapewniliśmy, że znajdziemy ciekawe rzeczy do roboty :) Nie taka straszna ta Rosja, jak ją malują co?

Krok 4. Polisa ubezpieczeniowa


Załatwialiśmy ją razem z voucherem. Koszt pojedynczej polisy to ok 30 złotych na 30 dni. Praktycznie dokument dostaje się od ręki    

Krok 5. Wniosek online

Jesteśmy na ostatniej prostej. Jeszcze wypełnienie wniosku online https://visa.kdmid.ru, następnie wydrukowanie go i przyklejenie zdjęcia i z kompletem dokumentów można udać się do Centrum Wizowego (w Poznaniu znajduje się na ulicy Brzask 10, lok.205).

Krok 6. Bejmy

Oczywiście nie była "aż tak łatwo", a może tanio :) W Centrum Wizowym musieliśmy jeszcze uiścić specjalną opłatę za "usługę rozpatrzenia wniosku" w wysokości ok 150 zł.

Krok 7.

Należy zasiąść na parę dni do czytania Tołstoja lub Pielewina, skleić parę pierogów i ugotować uche (byle nie na rybie z Warty) no i maksymalnie 10 dnia od złożenia wniosku, po porannej sznece z glancem i dużej ciemnej kawie, wybrać się do Centrum Wizowego po paszporty z wbitą na całą stronę turystyczną wizą 

P.S Byle do mundialu

Informacja niemalże już pewna! 2018 będzie można spędzić ponad 50 dni bez wizy. Wystarczy kupić bilet na jakikolwiek mecz Mistrzostw Świata, no "i dawaj w Rassiju!" (informacje w linku http://www.tvn24.pl)

Kazachstan (o tym jak było i może będzie) 


Krok 1. Con calma


Nie stresuj się. Właśnie dowiadujesz się, że trzeba jechać do Warszawy i złożyć (no i odebrać rzecz jasna też) wniosek osobiście. Plusem jest to, że wymagane dokumenty można załatwić praktycznie od ręki. 

Krok 2. Rezerwacja hotelowa 

Jak w przypadku wizy do Rosji, wydruk rezerwacji z portalu booking. com wystarczył w zupełności. 

Krok 3. Zaświadczenie z miejsca pracy 

Wydawało się, że jest to jeden z tych sowieckich reliktów, których nie da się przeskoczyć, a przy samej próbie skoku można mocno się poturbować. Jak to już było wielokrotnie powtarzane w tym wpisie, nic bardziej błędnego! Do załatwienia tego dokumentu w naszym wypadku wystarczyła: pieczątka (jakakolwiek :)), kartka papieru, trzy linijki tekstu i jeden, koniecznie (!) zamaszysty podpis.


"Rocky road to Kazakhstan" wiedzie przez Warszawę!



Krok 4. Kwestionariusz


Można go pobrać z łatwo z internetu lub wypełnić na miejscu (panie w ambasadzie są bardzo pomocne). 

Krok 5. Reszta dokumentów

Ksera pierwszej i ostatniej strony paszportu (musi być ważny min 180 dni przed datą przedawnienia) i parę zdjęć paszportowych.

Krok 6. Warszawa "i na zad"


Po doręczeniu dokumentów do ambasady, należy jeszcze uiścić specjalną opłatę manipulacyjną w wysokości 35E (cena za jednokrotną 30 dniową wizę), a następnie potwierdzenie wpłaty z tytułem przelewu, włożyć do skrzynki przed ambasadą (jaja nie z tej ziemi). Mija kilka dni, i łącząc wyjazd ze zwiedzaniem kilku na prawdę świetnych i nowoczesnych warszawskich muzeów, odbieramy pachnącą nowością oraz świeżuteńką, jak poznańska kajzerka, wizę.

P.S Byle do 2017 roku
Ostatnio w internecie gruchnęła plotka o zbliżającej się amnestii wizowej dla m. in. Polaków, która będzie obowiązywać od 2017 roku. Plotka ta http://www.fly4free.pl/kazachstan póki co nie została potwierdzona, choć można jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa uwierzyć w nią. Spowodowane jest to zbliżającymi się targami EXPO 2017, które odbędą się  właśnie w Kazachstanie, co wiąże się w sposób bezsprzeczny, z największym w historii Kazachstanu napływem turystów. 

Kirgistan



Krok 1....

... i ostatni. 60 dni bez obowiązku wizowego. Dolce far niente :)

Tadżykistan


Krok 1....

.... i znowu ostatni. W sumie nie ma sensu, żebyśmy się rozwodzili nad tym jak jedno z nas specjalnie pojechało do Berlina, i tam składało wniosek wizowy, w którym trzeba było odpowiadać na tak absurdalne pytania jak: "Czy jesteśmy członkami grupy terrorystycznej?" lub "Czy odsiadywaliśmy karę więzienia za działalność wywrotową?" nie wspominając już o uścisku dłoni Pana Ambasadora i przyjemnej konwersacji z nim. Absolutnie nie ma to sensu. Dlaczego? Odpowiedź w linku (https://www.evisa.tj). Od połowy tego roku można podróżować po Tadżykistanie i GBAO z e-wizą. Dotyczy to także przekraczania granic lądowych, co w dużym stopniu ułatwia podróżowanie (albo po prostu zwykłą włóczęgę) po Azji Centralnej wszelkiej maści sakwiarzom czy innym podróżującym. 

  


wtorek, 23 sierpnia 2016

Kto, gdzie i dlaczego czyli krótkie wprowadzenie

Kto?

Ona (Dominika) - miłośniczka literatury i dwóch kółek. Bezkompromisowo zakochana w Bieszczadach i Górach Ałajskich. Doskonale zorganizowana, to ona dba o to, by na każdą wyprawę (nawet najmniejszą) zabrać apteczkę, latarkę, extra baterie i dodatkową parę skarpetek. Początkująca kurierka, wprawiona sakwiarka, doświadczona w "podróżach na wariackich papierach". 


On (Łukasz/Lama) - rozczytuje się w książkach podróżniczych i historycznych. Typowy marzyciel, z głową w chmurach. Twierdzi, że jadąc na drugi koniec świata, można spakować się w jedną sakwę (później często przydają się zapasowe pary skarpetek Dominiki). Kurier, sakwiarz i domorosły historyk.  
Widok na Pamir z miejscowości Sary Tasz w Kirgistanie.  


Gdzie i dlaczego?


W step, szeroki step, Wielki Step. Byle daleko i dziko. Nieważne jak. Rower, pociąg czy autostop to tylko środki lokomocji. Owe miejsce docelowe, kulminacyjny punkt wyprawy, równie dobrze mógłby znajdować się w lepiance pośrodku kazachskiego stepu lub w kirgiskiej jurcie w wysokogórskim Pamirze. Nieważne były miejscowości, nazwy geograficzne czy odległości na mapie. Tytułowe "Gdzie?", a co za tym idzie także "Dlaczego?" to napotkani ludzie, ich historie, ich życie, które miejscami, zupełnie inne od naszego, zmuszało do refleksji. Wspólnie na rowerach, pokonaliśmy kilka tysięcy kilometrów, zaczynając naszą wędrówkę w Poznaniu, a kończąc ją w Duszanbe w Tadżykistanie. Podczas marszruty, spotkaliśmy dziesiątki osób, którzy często gościli nas, pomagali w trudnych sytuacjach, wspierali dobrym słowem lub po prostu byli zaciekawieni. To oni, zwykli mieszkańcy mało uczęszczanych przez turystów dróg i rejonów, stali się osnową naszej podróży.